Zrozumieć AWL, cz. I 2011-04-17 22:10:45

Teraz, kiedy z wielkiego, nieskoordynowanego ruchu na rzecz gruntownych przemian systemowych (zwanego publicystycznie "Arabską Wiosną Ludów") w mediach została już tylko libijska wojna domowa - można zabrać się za analizowanie tego, co od lutego tego roku miało miejsce w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Emocje już ostygły, nietrafione prognozy odeszły w zapomnienie, zostały jedynie fakty. I kontekst.

Jak doskonale wiedzą Ci z Was, którzy śledzą nieregularnie pojawiające się tutaj notki, do zrozumienia szczegółu potrzebne jest zrozumienie ogółu i vice versa. Zatem aby poprawnie poukładać sobie wszystko w głowach trzeba sięgnąć do przeszłości i zwrócić uwagę na zachodzące procesy, ich przyczyny i skutki. Dobra, koniec tego wodolejczego wstępu, czas na konkrety.

Do jakiej epoki historycznej należałoby się zatem cofnąć, by zdobyć odpowiednią perspektywę poznawczą? Trudno jednoznacznie stwierdzić, ale na potrzeby tego tekstu proponuję dokonać pewnego uproszczenia. Mógłbym oczywiście wyjść od tego, jak w VII wieku na terytoria niearabskie rozlał się islam wiedziony pobódkami raczej materialnymi niż ideologicznymi *, o tym jak na drodze różnej interpretacji Koranu i włączenia (lub nie) do szariatu również dotychczasowego prawa zwyczajowego rodziły się różne szkoły prawa muzułmańskiego, a co za tym idzie - różne "islamy". Taka rozprawa byłaby zapewne dużo bardziej treściwa o ile zachowałaby daleko idącą szczegółowość, ale nie czuję się na siłach z moją aktualną wiedzą. Zresztą jeszcze nawet nie mam licencjatu, a to praca co najmniej na magisterkę ;)

Co zatem proponuję? Na drodze olbrzymich uproszczeń należy pobierznie rzucić okiem na historię przedkolonialną, dostrzec odpowiednie procesy w erze kolonialnej i ogarnąć wzrokiem to, co działo się po dekolonizacji. Mam nadzieję, że problem uda mi się ująć w wystarczający do zrozumienia go sposób. Głównym przedmiotem analizy będzie region Maghrebu, a Egipt i Bliski Wschód zostawimy sobie na później. To co, jedziemy?

Główną ludnością krajów Maghrebu są obecnie Arabowie oraz zarabizowani Berberzy. W epoce przedislamskiej (tj. przed VII wiekiem) Arabów było tam stosunkowo niewielu. Była to biedna prowincja jednego, czy drugiego Rzymu zbudowana na zgliszczach fenicjańskiej Kartaginy. W okresie "rzymskobizantyjskim" dotarło tam chrześcijaństwo, choć w IV i V wieku ruch donatystów podzielił i osłabił wspólnotę. Kiedy arabskie wojska Umajjadów wyruszyły z ziem współczesnego Egiptu, zatrzymały się dopiero przy cieśninie gibraltarskiej. Duża w tym zasługa tychże plemion berberskich, które do islamu (czy też zorganizowanej akcji łupienia) podeszły z dużym entuzjazmem. To głównie dzięki berberskiemu żywiołowi ekspansja umajjadzkiego imperium osiągnęła na zachodzie swe terytorialne apogeum w 732 roku pod Poitiers.

Kalifat Umajjadów upadł na skutek tzw. rewolucji abbasydzkiej. Oznaczało to nie tylko zmianę dynastii, ale i generalną zmianę jakościową. Na skutek polityki Abbasydów (m in. przeniesienie stolicy z Syrii do Mezopotamii, gdzie silne były wpływy niearabskie) arabska elita otworzyła się na innych muzułmanów. Jednakże z wolna wraz z upływem czasu (rosnące podatkowe obciążenia poddanych by sfinansować łaknący przepychu dwór, rosnąca niezależność namiestników prowincji, bunty) władza centralna kalifa traciła wpływ na państwo. Trzeba również dodać, że był to "złoty okres", gdyż to na rządy dynastii Abbasydów przypada grecko-arabski ruch tłumaczeniowy (filizofia, astrologia, arytmetyka ect.). Dynastia upadła de facto w 1258 roku, kiedy to najazd mongolski zdobył stolicę kalifatu - Bagdad.

W międzyczasie na interesujących nas ziemiach powstał szyicki kalifat Fatymidzki (X - XII w.), który wyrósł w siłę na pobitym emiracie Aghlabidzkim (ziemie od Maroka do Trypolitanii). Jednakże nawet to państwo nie było na tyle silne, by utrzymać stabilną władzę w rękach centralnych i już od XI wieku zaczęło się rozpadać. Berberska dynastia Zirydów rządząca ziemiami od Atlantyku po Cyrenajkę. Fatymidzi próbowali sobie ich podporządkować, lecz na całej sytuacji skorzystali Almorawidzi, którzy przejęli schedę tak po Zirydach, jak i po Kalifacie Kordoby na półwyspie Iberyjskim. W XII wieku Almohadzi obalili Almorawidów, by w półtora wieku później rozpaść się na mniejsze organizmy państwowe.

Brzmi skomplikowanie? Napisałem to by choć powierzchownie pokazać zawiłość i skomplikowanie zależości. Równie dobrze możnaby napisać - na Bliskim Wschodzie zmieniały się dynastie kalifackie, które z biegiem czasu traciły wpływy na peryferiach, które to dążyły do coraz większej niezależności. Ale dopiero od Zirydów (a jeszcze lepiej - Almorawidów) widać, że owe peryferia stają się na tyle niezależne, by podporządkowywać sobie tereny sąsiadujące w ramach nie jednoczenia islamskiego świata, a partykularnych interesów plemion-dynastii. Jest to teza w gruncie rzeczy upraszczająca, ale wystarczająca na rzecz obecnego wywodu.

Aż do XVI wieku region ten był stosunkowo niezależny. Wtedy jednak przybyli ze wschodu Osmanie. A przybyli na zaproszenie maghrebskich piratów borykających się z hiszpańskim wojskiem. Od tego czasu władza osmańska sięgała od Mezopotamii aż po Oran.

Nowym etapem była kolonialna działalność francuska w regionie, której formalnym początkiem była inwazna na Algierski "protektorat" osmański w 1830 roku. Ale o tym i o wzroście w siłę wpływów europejskich w regionie w następnym odcinku.




* - w pierwszych wiekach ekspansji islamu Arabom jako nowej elicie społecznej podbitych ziem nie zależało na powiększaniu jej stanu osobowego o "obcych", poza tym innowiercy płacili podatek pogłówny - dżizję.

skomentuj (0)

Dużo różnych rzeczy 2011-03-16 21:11:42

Z dawnych lat, z okresu wczesnopodstawówkowego, mam mało wyraźnych wspomnień. Dominują dwa. Pierwsze, kiedy rozpoczynaliśmy naszą karierę z państwowym szkolnictwem, na długim korytarzu. Dostałem wtedy piórnik z psem Pluto, który służy mi po dziś dzień. Co prawda trzymam w nim kości do gry, ale piórnik nie skończył na śmietniku historii.

Drugim wspomnieniem jest początek mojej przygody z nauką języka angielskiego. Jako siedmioletni młodzian myślałem, iż kształcenie się w tym zakresie sprawi, że słowa wypowiedziane przez kogoś po albiońsku dojdą do moich uszu przetłumaczone na polski. Jakież to piękne czasy, kiedy postrzeganie świata było tak abstrakcyjne, zaś prawa fizyki nieobowiązujące w obliczu potęgi wyobraźni! Niestety moja późniejsza nauka francuskiego, niemieckiego, rosyjskiego, a teraz arabskiego nie potwierdza mojego przypuszczenia sprzed 13 lat.

Skoro jesteśmy przy językach, dzisiaj znajomy pożyczył mi kilka numerów niemieckiego pisma popularnonaukowego "Welt der Wunder". Wiąże się to z naszą rozmową na temat teorii budowy piramid ect. Mimo to, że moje możliwości związane z niemieckim nie należą do imponujących, postanowiłem przeczytać przynajmniej kilka artykułów. A pomogą mi w tym pan Langenscheidt (podobny do tego) i Internet. Efekty tej współpracy mam zamiar podziwiać co najmniej do końca tygodnia. A, jako że zachorzałem, mam nadzieję na ominięcie kilku rodzinnych wydarzeń. Ale wiadomo, jak to jest z tą nadzieją.

Przy arabskim będąc, pomyliłem się. Z Egiptem nie stało się to, co prognozowałem. Przeceniłem pozycję Mubaraka w strukturach władzy. Nie doceniłem libijskich przeciwników Kadafiego, choć całkiem trafnie przewidziałem, kto z tej konfrontacji wyjdzie zwycięski. Jeśli zaś miałbym powiedzieć (/napisać), jak skończy się ta "arabska wiosna ludów" wolałbym uchylić się od odpowiedzi, bo trudno jest mi cokolwiek rzetelnego "wywróżyć". Póki co mogę polecić wywiad Żakowskiego z Sormanem, polecony mi przez moją "muallimatan".

* * *

Po zeszłorocznej, wrześniowej sesji, wrzuciłem na bloga swoje wiosenne teksty. Po jakimś czasie zaczęło dochodzić do mnie, że nawet ktoś je przeczytał. Dotyczy to co prawda jedynie "FSB(...)", ale to w sumie była najważniejsza moja praca w zeszłym roku. Jako że już jest po zimowym semestrze, wrzucam zeszłosemestralne teksty w nadzieji, że tym razem również ktoś się z nimi zapozna. Oto i one:

Podziały wewnątrz społeczeństwa tajwańskiego na przestrzeni lat 1895 - 2000

Profanacja hinduistycznych świątyń przez muzułmańskich władców w Indiach epoki przedbrytyjskiej. Powody i jej rola w sprawowaniu władzy.

Kilka słów o powyższych pracach. Napisałem je na zaliczenie przedmiotu o wdzięcznej nazwie "Społeczeństwa kręgów kulturowych Eurazji cz. I" i dotyczą odpowiednio społeczeństw kręgu chińskiego i Eurazji Południowej. Teksty są krótkie (6 i 4,5 strony), posiadają błędy składniowo-redakcyjne (jak każdy mój tekst, za który się solidnie biorę), zaś ocena za przedmiot (czyli średnia z tych dwóch prac) wyniosła 5. Inni, mimo większego przyłożenia się do pracy, wypadli raczej gorzej. Shame on them.

Na razie tyle newsów ode mnie.

PS: czekam na przyznanie się większej liczby czytelników, którzy przebrnęli (lub starali się przebrnąć) przez 12 stron o FSB. Bo coś mi się wierzyć nie chce, że wyzwanie podjęły tylko dwie osoby ;)

skomentuj (0)

Unexpected discovery 2011-02-09 09:23:01

Właśnie odkryłem, że dzisiaj mamy 9. dzień lutego. Dzięki temu 5-stronicowy esej mam napisać dopiero na jutro. Mogę zatem pouczyć się do dzisiejszego egzaminu. I do jutrzejszego z resztą też mogę.


Matko, ale ulga. mam jeszcze 31 godzin i pół. Zdążę.

skomentuj (0)

Riders on the storm 2011-02-02 18:00:33

Jak wyżej.

skomentuj (0)

Semantyczne nadużycie 2011-01-29 20:43:23

Nie jestem jakimś "rewolucjologiem" (whatever), ale z merytorycznego punktu widzenia nazywanie tego co się teraz dzieje w Egipcie rewolucją to spore nadużycie. Bunt społeczny, spoko. Rozruchy na tle politycznym - okej. Ale nie rewolucja! Mój PWN mówi (a ja podkreślam):


(...) od końca XVIII w. r.(ewolucja) oznacza zazwyczaj zmianę, obejmującą wszystkie dziedziny życia, w szczególności zaś gruntowną zmiane stosunków społecznych. Mówi się wprawdzie również o r. pałacowych, by uwydatnić gwałtowność zmiany rządu, ale na ogół przeważa tendencja do utożsamiania r. z r. społeczną i odróżnienia jej, z jednej strony, od przewrotów i zamachów stanu, które prowadzą do zmiany ekipy rządzącej bez naruszania całości systemu społecznego, z drugiej strony - od buntów i rebelii, które wprawdzie dają ujście społecznemu niezadowoleniu, nie pociągają jednak za sobąistotnych zmian systemowych. (...)


Zazwyczaj. Na ogół. Ale język publicystyczny ma zasadniczo w poważaniu rzeczywiste znaczenia słów, samemu nadając im nowy zasięg pojęciowy. Redaktorzy opisywali już rewolucje w Iranie, Kirgistanie czy Tunezji. A czym owe "rewolucje" się skończyły? W Iranie niczym (było trochę zabitych, ale politycznie i systemowo jest jak było). W Kirgistanie obalono Bakijewa, zmieniono konstytucję, przeprowadzono wybory, ale wygrała je probakijewowska Ata-Żurt - partia przeciwna rządowi tymczasowemu. Obecnie są w koalicji rządzącej. Mało to rewolucyjne. A Tunezja? Sprawa rozwojowa. Co zatem wydarzy się w Egipcie?

Cholera wie. Dalece niepokojąco zabrzmiały wczorajsze doniesienia o szturmie tłumu na siedzibę partii rządzącej, MSZ i państwową telewizję. Dlaczego niepokojąco? Bo gdy niepewna jest postawa policji i wojska, każdy prestiżowy sukces zrewoltyzowanego tłumu może pociągnąć za sobą struktury siłowe. To prowadzi do rzeczywistej rewolucji, fizycznej eliminacji dawnej elity i gruntownej przebudowy systemu. Bez czynnika "karabinowego" tłum pozostanie tłumem, ewentualnie po ulicach poleje się więcej cywilnej krwi niż dotychczas. Tak, to truizm, że wszystko zależy od wojska. A Mubarak (odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP) ma w armii głębokie korzenie.

Moja prognoza? Jeśli wojsko nie przyłączy się do zrewoltyzowanego ludu, to krótkoterminowo skończy się jak w Iranie - kilka dni gniewu, stopniowo słabnącego. Dalej jednak będą zaplanowane wcześniej wybory prezydenckie, których wynik zależy m. in. od tego, jak bardzo podzielą się protestujący. No i nie wiadomo, co zrobi Bractwo Muzułmańskie.

A sesja zaczyna mi się formalnie w poniedziałek, choć faktycznie trwa już drugi tydzień.

skomentuj (0)

Krótko & Krytycznie - 2010 rok 2010-12-31 19:02:16

Rok się kończy. Warto być może go jakoś podsumować. Najłatwiej iść od skali globlnej do osobistej.

"10 kwietnia" - ta zbitka dnia i miesiąca zapisze się w polskiej pamięci narodowej równie wyraźnie co "11 września" w pamięci światowej. Wiele wskazuje na to, że wieloletnie doświadczenie w partaczeniu i niekompetencji na dowolnych szczeblach administracji państwowej miało swoje zwieńczenie w okolicy lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Piszę tutaj o proceduralnych problemach, wadliwych szkoleniach i braku woli zmiany sytuacji. Agencja Altair podliczyła, że za rządów Bogdana Klicha w katastrofach lotniczych niezwiązanych z wykonywaniem zadań bojowych zginęło 121 osób, z czego 96 ofiar w tym roku. Ale doś o tym, o powodziach też nie ma co dużo pisać. Nad Lechiem Poznań można by się zatrzymać, ale kwestie sportowe pominę.

Dla mnie prywatnie 2010 rok był rokiem zapisującym się (pomijając negatywne aspekty wspomniane wyżej) raczej dobrze. Okazałem się popełnić kilka fajnych tekstów, choć nie zawsze na czas. Osobiście najbardziej dumny jestem z tego. W pierwszej połowie roku próbowaliśmy stworzyć studencki "magazyn", lecz próby zakończyły się klęską. Klęską, z której może nie wyciągnęliśmy zbytnio wniosków (bo to nie my nawaliliśmy), ale doświadczenie pozwoliło nam zwiększyć "lobbing" w administracji uczelni, przeprowadzić kampanię reklamową i w końcu wydać z nakładem 200 egzemplarzy pierwszy numer "Auli E". Wrzucę pdf na bloga kiedy dostanę go od naszego redaktora prowadzącego. Zacząłem sie również uczyć arabskiego i chyba to właśnie jest coś, co podtrzyma moja aktywność intelektualną w formie całorocznej.

Czy mam jakieś postanowienia noworoczne? Nie, bo i tak bym ich nie dotrzymał.

skomentuj (0)

Po przerwie 2010-12-08 00:05:13

Dwie ważne rzeczy.

1. Mamy pierwszego Murzyna w Sejmie (ciekawe co na to poseł Artut Górski).

2. Wyszedł pierwszy numer Auli E. Nakład ściśle limitowany. Mam jedynie 3 sztuki do dyspozycji, więc jeśli ktoś chce na papierze - proszę o zgłoszenie się do mnie.

W sumie tyle ciekawego się ostatnio wydarzyło. Nieciekawego proporcjonalnie więcej.

skomentuj (0)

Literka na dziś 2010-10-05 23:37:20

Dzisiejszą notkę sponsoruje ta literka. Dlaczego jest taka uśmiechnięta? Bo jest samodzielna. Wymawiamy ją zwykle jako "taa" ("a" długie), choć zależy to od sytuacji. Tak, moi drodzy, dzisiaj miałem pierwszą lekcję arabskiego.

Zapowiada się trudno, ale patrząc z perspektywy możliwości (chiński, japoński, hindi) wybór języka, który wydaje się łatwiejszy w nauce.

Po pierwsze, arabski jest językiem opierającym się na głoskach i sylabach, a nie na piktogramach, które raczej mało intuicyjnie oddają otaczającą nas rzeczywistość.

Po drugie, arabski jest logiczny. Podobno, tak nam powiedziała Pani Magister. Fakt, że póki co poznałem 5 liter oraz 4 symbole modyfikujące ich wymowę. Poznałem też kilka słów. Póki co wszystko wydaje się logiczne, ale trzeba się z tym jeszcze oswoić. Z czym?

Główną wadą arabskiego jest to, że nie przypomina mi jakiegokolwiek języka, który poznałem dotychczas. Pisownia litery różni się w zależności od tego, w którym miejscu słowa ona występuje (początek, środek, koniec lub samodzielnie). Część liter różni się między sobą jedynie liczbą kropek (od 0 do 3) lub ich miejscem (nad czy pod literą).Ponadto, trzeba przestawić się na czytanie od prawej do lewej strony.

Póki co tyle refleksji.

skomentuj (2)

Muzyczny Mittwoch vol 19 2010-09-29 23:08:05

Pozostaniemy w metalowej estetyce. Tym razem mocno depresyjnie, tak na jesienne, deszczowe wieczory - Warning.


Watching From a Distance

Footprints

Bridges

Faces

Echoes

skomentuj (0)

Teksty za wiosnę 2010 2010-09-23 22:23:39

Czyli tak. Poniżej zamieszczam mniej lub bardziej udane teksty, które spłodziłem na przestrzeni ostatniego semestru. Posiadają one niekiedy błędy stylistyczne, czy też urywające się myśli, lecz ze względu na dążenie do transpartntności - zamieszczam je w takiej formie, w jakiej zostały one oddane.

Jakby było zapotrzebowanie, to zarzucę też majową Aulą E.

 

Haiti po trzęsieniu ziemi - raport

Piractwo_medialne - przyczyny, skutki, zapobieganie

Realizm a globalizm w TSM

Recenzja książki -Moralne Podstawy Demokracji - JH Hallowella

Wpływ FSB na sytuację polityczną gospodarczą i społeczną FR

skomentuj (0)

Księga Gości
Polecane
Timur Mucurajew - Grozny -> tego po prostu trzeba wysłuchać
Military Photos -> to po prostu trzeba zobaczyć :)
Młodzieżowa Rada Żoliborza -> mój udział w społeczeństwie
Szapiel -> mój ziom

Archiwum akt dawnych
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007